Co stało się z ludzką mentalnością, że kobiety które troskliwie zajmują się domem, wychowują dzieci wkładając w to całe serce, przygotowują mężowi smaczny obiad i dbają o ognisko domowe stały się obiektem drwin? Czy bycie „housewife” (po angielsku brzmi zdecydowanie lepiej) jest takie straszne?
Money, money, money….
Ogólniaka należy skończyć z wyróżnieniem, dostać się na elitarny kierunek studiów, ukończyć jak najlepiej i rozpocząć wspaniałą karierę zawodową. Mając ok. 35 roku życia modnie jest poddać się In vitro. Niepłodność to już prawie dramatyczny trend. Wiele kobiet w wieku od 25- 35 roku życia nie potrafi przygotować wigilii czy upiec ciasta. I te kobiety dziwią się, że są singielkami?!
No bo, czego pragnie mężczyzna kiedy wraca do domu? No najpierw to każdy mężczyzna będąc samcem i maszyną prostą chce jednego – MICHY! I to najlepiej pełnej. Jeśli to co w niej się znajduje jest do tego smaczne to „za pierogi mojej żony oddał bym wszystko”. Facet tęskni za domem będąc na delegacji nie wtedy kiedy siedzi sam w hotelowym pokoju, ale wtedy kiedy je restauracyjne dania i marzy o zapachu Twojej kuchni! I nikt mi nie powie, że to nie prawda – bo wypróbowałam to w praktyce. Domowej roboty dżemy, zapach świeżo upieczonych muffinków, to jest to co mój facet uwielbia. Dżemy przyznam nauczyłam się robić niedawno a mój kochany oczywiście pół słoika zjadł za pomocą łyżeczki za jednym razem…Gdybym robiła zawrotna karierę zawodową jak moje koleżanki na pewno nie miałabym ani siły ani czasu przygotowywać dla niego pyszności których zazdroszczą mu koledzy z pracy.
Niania, pokojówka i ogrodnik
Z braku czasu kobiety sukcesu, zatwardziałe feministki do dzieci wynajmują nianie. Owe nianie widzą pierwsze kroczki dziecka, słyszą pierwsze słowa i o dzieciach generalnie wiedzą często więcej niż ich szanowne rodzicielki. W oczach mężów bywają nawet bardziej atrakcyjne niż ich własne żony, ze względu na troskliwość i ciepło jakim otaczają ich potomstwo. Podobnie jest z paniami które sprzątają domy pięknych zabieganych Pań.
Stereotyp ogrodnika nie tyczy się jedynie przystojnego Latynosa koszącego trawę przed domem. Pamiętajmy o tym, że stereotyp ten nie powstał bez powodu. Dla leniwego Pana Domu owy ogrodnik nie jest niczym innym jak zagrożeniem a nie wyręką. No bo kobiety kochają męskich facetów i jak on jej skosi trawę, kran naprawi, gwoździe poprzybija to on jest tak męski jak nigdy. Natomiast jeśli on siedzi przed telewizorem a czynności te wykonuje ogrodnik…czy leniwiec przed ekranem kipi testosteronem? NIE! I tak samo jest z pięknymi acz wygodnymi Paniami które do prowadzenia domu wynajmują inne kobiety.
Moja babcia zawsze powtarzała – w domu jest tylko jedna gospodyni. Dlaczego więc na własne życzenie kobiety sukcesu pokazują swoim mężom jak bardzo są ułomne?
Hestia i Westa do lamusa
W czasach starożytnych czczono boginie ogniska domowego. Uosabiały one wiele cech idealnej kobiety, cierpliwej, ciepłej, otoczonej dziećmi, pracowitej i zorganizowanej. Taki oto obrazek kobietom współczesnym wydaje się być żałosny. Nasuwa się jednak pytanie czy kobietom nie wolno chcieć być matką i żoną na pełny etat? Zawsze byłam godna podziwu dla umiejętności prowadzenia domu, sprawnego zarządzania czasem, organizowania rodzinnych uroczystości i wyjazdów. Zorganizowana gospodyni domowa pracuje nie mniej intensywnie niż szef korporacji. Dlaczego więc uważana jest za głupią, niewykształconą i żałosną?
Nigdy nie będę TAKA!
Niechęć kobiet do bycia „kurami domowymi” wynika z wielu czynników. Często jest to problem zakorzeniony głęboko w psychice który świadczy o niedoskonałym obrazie własnej rodziny którego nie chcemy powielać. Może być również tak, że kobieta nie potrafi stworzyć ciepła i rodzinnej atmosfery dookoła siebie. Jakie by nie były tego przyczyny, kobiety decyzję o pozostaniu business woman przypisują feminizmowi. Tym czasem feminizm nigdy nie wykreślał bycia matką, żoną i gospodynią. Warto sięgnąć do jego korzeni a być może wtedy odkryjemy swoje własne – te których nie potrafimy zapuścić.
Marzena Skrzesiewicz